вторник, 19 ноября 2013 г.

O powitaniu

Powitanie w Hiszpanii bardzo się różni od powitania w Rosji.
Kiedyś zdziwiło mnie powitanie w Niemczech. Przyjechałam wtedy rowerem na miejsce zbiórki, żeby wziąć udział we wspólnym treningu, a wszyscy mężczyźni powitali mnie ściskaniem ręki. Pamiętam, jak pomyślałam sobie: "no dobra, uprawiam kolarstwo, rodzaj sportu raczej męski, ale to przecież nie znaczy, że trzeba mnie traktować jak faceta". Szczerze mówiąc poczułam się nieco dotknięta, chociaż (na szczęście) nie dałam tego po sobie poznać.
No teraz to już jestem przygotowana na wszelkie różnice kulturowe, a więc się nie oburzam, co nie przeszkadza mi się dziwić.
Oto w Hiszpanii przy każdym spotkaniu wszyscy się nawzajem uściskają i całują. Podczas pobytu w Madrycie wzięłam udział w górskiej wycieczce. W sumie było nas około 15 uczestników obojga płci i oto z każdym trzeba było się uścisnąć i ucałować. Jako doświadczenie było to strasznie zabawne i kiedy po wycieczce cały rytuał się powtórzył, chciało mi się śmiać. Ale takie zachowanie na co dzień było by dla mnie raczej męczące. Mamy o wiele większy dystans pomiędzy ludźmi nieznajomymi, w zasadzie o wiele rzadziej się dotykamy i takie powitanie było by naruszeniem przestrzeni osobistej. Ciekawa jestem, czy ktoś miał podobne doświadczenie i jak to się czuło?

2 комментария:

  1. Przez całe lato mieszkałem w świątyni. Tam istnieje jeszcze ciekawszy zwyczaj: gdy pierwszy raz zobaczysz rano zaawansowanego duchowo człowieka, musisz złożyć mu pokłon. To dopiero męczące powitanie, co nie? :) A mimo to czuło się świetnie :)

    ОтветитьУдалить
    Ответы
    1. Tak, to naprawdę ciekawe doświadczenie. :) To mnie przypomniało, jak w dzieciństwie podczas zajęć sambo musieliśmy składać pokłon przed wejściem do sali.
      Cieszę się, że powróciłeś. :)

      Удалить