Показаны сообщения с ярлыком Polska. Показать все сообщения
Показаны сообщения с ярлыком Polska. Показать все сообщения

понедельник, 30 апреля 2012 г.

Kraków

Wczoraj wróciłam z wycieczki w góry. Byliśmy z kolegą w Pieninach. Nogi mnie bolą strasznie, jestem bardzo zadowolona, wycieczka świetnie się udała.
Ale teraz chcę wyznać swą miłość. Uwielbiam Kraków! Tyle ludzi, tyle życia, takie piękno i niesamowity klimat! Wychodzi się z dworca i chce się zawołać: Oto jest Miasto!
Odwiedziłam swoją dawną szkołę językową na Michałowskiego. Niestety godzina była późna, więc szkoła była zamknięta, ale przynajmniej postałam chwilę przed drzwiami. Coś w rodzaju nostalgii odczuwam po tamtych dniach spędzonych w Krakowie. Kraków jak najbardziej nadaje się na urlop. Nawet przez cały czas miałam poczucie, że gdzieś w pobliżu ma być morze. Rzadko zdarza mi się zakochać w jakimś mieście tak, że chce się ściskać drzewa i budynki.
Taka szkoda, że tkwię w tym Lublinie.

понедельник, 12 марта 2012 г.

Nostalgia

W lutym po raz drugi odwiedziłam dom i ten pobyt w domu stał się momentem przełomowym, ponieważ od tego czasu drastycznie zgasło moje zainteresowanie językiem i chce się tylko z powrotem do domu. Przedtem nigdy nie wyjeżdżałam z domu więcej niż na 2 miesiące, może rok pobytu w innym kraju to dla mnie po prostu za dużo? Tęskni się za wszystkim, przypominają się rozmaite szczegóły i rano nie chcę się wstawać z łóżka, bo po co? Ogarnęła mnie apatia, przestałam uważnie słuchać wykładów i nawet zdarza się, że nie chodzę na uczelnię przez kilka dni. Co więcej, zaprzyjaźniłam się z dziewczyną z Krasnojarsku i jeśli gdzieś wychodzę, to właśnie z nią, więc prawie nie mam okazji mówić po polsku. Z zajęć dodatkowych zrezygnowałam.
A przecież kilka miesięcy wcześniej tak podobało mi się uczyć! Czytałam jak szalona! Przypomina mi się w związku z tym prawo malejącej użyteczności krańcowej. Kolejna porcja smakuje coraz mniej.
Oglądam filmy. W lutym i marcu obejrzałam 60 filmów. Z tym oglądaniem nie jest całkiem źle, zawsze chciałam nadrobić zaległości filmowe i oto robię to. Ale 60 to jednak przesada. Po prostu uciekam w świat filmów.
Chyba kiedy już wrócę do domu i minie jakiś czas, to i zainteresowanie powróci. Tylko że mam jeszcze jakoś zaliczyć wszystkie przedmioty na uczelni, no i w ogóle przecież bez sensu spędzać czas z takim nastrojem. Dlatego też staram się z tym walczyć na ile mogę - zapisałam się na fitnes. Pocieszam się myślą, że niedługo będzie całkiem ciepło na ulicy, o wiele wcześniej niż w Moskwie. Ale to pociesza słabo. Lublin jest taki mały, że czuję się uwięziona. Oto ładna pogoda, a gdzie mam pójść, gdyż wszędzie już byłam setki razy.
Mam pytanie do wszystkich, którzy mają doświadczenie dłuższego pobytu poza domem: jak sobie z tym radziliście?

суббота, 22 октября 2011 г.

Podróż nieudana i podróż udana

Wycieczka do Gdańska mnie się nie udała. Wszystko zaplanowałam, nauczyłam się niemal na pamięć rozkładu jazdy pociągów tam i z powrotem, wysiadłam prawidłowo (liczyłam stacje). I oto Dęblin. Dworzec w Dęblinie mnie zaskoczył. Pomimo wczesnego czasu (ok. 20), wszystko pozamykane, ciemno, zimno, pusto i trochę straszno. Pijany koleś zapluł niemal całą podłogę niewielkiego dworca słonecznikiem. I tu miałam spędzić 1,5 godziny, czekając na przesiadkę. Ale trudno, spędziłam. Tu okazuje się, że pociąg ma 125 minut opóźnienia i zapowiada się, że będzie więcej. Czarna rozpacz. Tym czarniejsza, że nie dostałam miejsca w wagonie sypialnym. I co tu począć? W tym momencie zaczęła się podróż udana. Bardzo miła dziewczyna, która miała jechać tym samym pociągiem, szybko zorganizowała sobie powrotną drogę do Lublina samochodem kolegi i (może dlatego że miałam taki przerażony i zagubiony wyraz oczu) zaproponowała mi dołączyć się do niej. Na kolegę czekałyśmy w pobliskim barze "Pod semaforem", który w towarzystwie Ani wydawał się dość przytulny, tak że zrobiło mi się całkiem wesoło. A na moje słowa, że następnym razem chyba spróbuję pojechać gdzieś niedaleko, np do Białegostoku, Ania zaproponowała pojechać tam jutro razem i zanocować u jej siostry. Gdy na drugi dzień mama zadzwoniła, żeby się dowiedzieć, czy dobrze dotarłam do Gdańska, usłyszała: "Nie, mamuś, jestem w Białymstoku". "W Białymstoku? A co to za głosy, tam są małe dzieci?" "Tak, trójka dzieci, bo jestem u siostry dziewczyny poznanej wczoraj na dworcu".
Już nie pierwszy raz spotykam się w Polsce z nadzwyczajną otwartością, która mnie dziwi i która mi się bardzo podoba.
Cóż, pociągi zawodzą, natomiast ludzie są niesamowicie przyjaźni i mili.

суббота, 8 октября 2011 г.

Przeprowadzka

Minął już tydzień odkąd przyjechałam do Lublina. W pierwsze dni miałam straszny zamęt w głowie, ciągle się dziwiłam, że tu jestem, za dużo wrażeń, nowych znajomości. Dzisiaj mam coś w rodzaju apatii. Chce się położyć i spać jak najdłużej. Wczoraj śnił mi się mój kot. We śnie na kocie rosła malina i ja jadłam jagody i kotek też je jadł i dlatego one rosły jeszcze obficiej. Strasznie tęsknię za kotem. Z rodziną przynajmniej mogę rozmawiać przez skype, ale kota trzeba dotykać, całować i ściskać, wąchać jak on słodko pachnie świeżą, umytą sierścią.
Lekcje na uczelni są ciekawe. Wykładowcy mi się podobają. Pokój mam ładny i sąsiadki w mieszkaniu są miłe. Zapisałam się na basen do grupy z trenerem, już miałam pierwsze zajęcie i było super. Kilka ostatnich lat marzyłam nauczyć się pływać pięknie i technicznie, nareszcie mam na to czas. Studenckiej legitymacji jeszcze nie mam, więc zapisałam się do miejskiej biblioteki publicznej, fajnie, że można tak oto po prostu się zapisać i brać książki, w Moskwie na pewno trzeba byłoby mieć obywatelstwo. Chociaż czytam teraz znacznie mniej, bo nie jeżdżę metrem. Czytam w windzie, a to zdecydowanie za mało. Kupiłam w empiku kilka audioksiążek. Codziennie chodzę pieszo przynajmniej godzinę, więc się przydadzą. Dziś znalazłam nareszcie wystarczająco duży supermarket. W pierwsze dni miałam z tym problem, bo można iść z pół godziny w jedną stronę i nie spotkać nic większego niż "twój sklepik". W galerii można wpaść w szał kupowania z powodu niskich cen na ubrania. Z wielkim trudem powstrzymałam się, by nie kupić wszystkich.
Wszystko w porządku, wszystko mi się podoba, ale jakże mi smutno...