Показаны сообщения с ярлыком Angielski. Показать все сообщения
Показаны сообщения с ярлыком Angielski. Показать все сообщения

воскресенье, 30 декабря 2012 г.

С Новым Годом!

Ostatnio nieco straciłam chęć do pisania na blogu. A i naukę języków też trochę zaniechałam, oprócz nauki angielskiego. Ale do tego mam poważny powód, bo zostałam tłumaczką, z czego się bardzo cieszę. I tłumaczę nie byle co, lecz bajki dla dzieci! Praca jest ciekawa i doskonale mi pasuje: siedzę sobie w domu i oglądam bajki. Bajki te pochodzą z różnych krajów (są chińskie, hiszpańskie, belgijskie) ale wszystkie dostaję w języku angielskim. W ogóle tak już jest, że angielski i tylko angielski jest naprawdę potrzebny, jeśli chodzi o ciekawą pracę. Ale powoli zaczynam go kochać, więć nie jest źle. Wśród bajek, które już przetłumaczyłam, jest belgijski serial "Musti".
  
Razem z kotkiem Musti życzymy wszystkim szczęśliwego Nowego Roku! (Jakoś nie udało mi się dodać do strony filmika, więć podaję linka)   

 Bajka Мусти. Новогодняя елка. 

Życzę wszystkim (i sobie też) powodzenia w nauce, niegasnącego zapału i chęci do pracy!





пятница, 4 мая 2012 г.

Propozycja



Ludzie! Ratujcie mnie! Zrobiłam wielkie głupstwo: kupiłam Fiszki do nauki angielskiego. Przecież już wiedziałam, że nie lubię fiszek (bo próbowałam już anki!), ale diabeł mnie skusił i kupiłam aż dwie części - B2 i C1. No i teraz to mogę z pewnością stwierdzić, że "nie lubię" to słabo powiedziane, po prostu nienawidzę! Ta metoda nie odpowiada mojej psychice, po prostu nie działa w moim przypadku, a tylko wywołuje silne negatywne emocje. 
Ale to był dopiero wstęp, teraz PROPOZYCJA! Chcę oddać te fiszki komuś, kto je doceni. Wiem, że dużo ludzi tę metodę bardzo lubi i potrafi skutecznie z fiszek korzystać. Przecież nie muszą być koniecznie złe tylko dlatego, że mi się nie podobają. A więc chętnie wyślę je pocztą. W zamian zaś chciałabym dwie dowolne książki w języku polskim.
Fiszki są w bardzo dobrym stanie, całkiem nowe. Bardzo proszę się zgłaszać!
Fiszki Słownictwo 4 i 5. 1100 kartoników w każdym pudełku + memobox.

понедельник, 9 января 2012 г.

Po feriach

Dwa tygodnie minęły jak jeden dzień. Wróciłam. Ferie zawsze są za krótkie. Jednak udało mi się odpocząć: trochę pobiegać na nartach, pooglądać biathlon (nasi akurat w te dni wystąpili świetnie - dziewczyny wygrały sztafetę, chłopaki zdobyli srebro) i, co najważniejsze, udało się spotkać z koleżankami i spędzić dużo czasu z rodziną. I oczywiście pogłaskać kota. Nikomu nie daje się wziąć na ręce oprócz mnie. Jest taki delikatny i nieufny, jak małe dziecko boi się obcych ludzi. Chowa się pod łóżkiem aż gości sobie pójdą. Do moich rodziców się przyzwyczaił, zaczął przychodzić rankiem do łóżka i spać w nogach, ale jednak nikomu tak jak mnie nie ufa. Staram się myśleć o tym, że jest mu dobrze, codziennie go widzę w skype, wiem, że i beze mnie nadal się bawi, skacze i biega po ścianach jak szalony, jest w dobrym humorze i je porządnie. Ale jednak mam złe sumienie, tęsknię i martwię się. Zaczynam jak najbardziej rozumieć, co czuli moje rodzice, kiedy w dzieciństwie wracałam późno do domu. Stworzenie, za które ma się odpowiedzialność, to oprócz radości jeszcze i ciągły męczący niepokój.

Co do nauki języków, mniej więcej wiem, co i jak będę robiła dalej. Dostałam na Nowy Rok w prezencie PocketBook Pro 612. Książka już zawiera 500 lektur w różnych językach. Przeczytałam po angielsku "The Prisoner of Zenda" Anthony Hope'a i teraz czytam po niemiecku "Der Fall Maurizius". Ta ostatnia książka jest bardzo wciągająca. Nie mogę porównać mojego czytnika z innymi, bo nie korzystałam wcześniej z czytników. Ale jestem całkiem zadowolona. Czeka na mnie w tym roku duuuużo ciekawych książek.

1. Niemiecki znam całkiem nieźle. Oprócz czytania, zamierzam zająć się aktywnie słuchaniem. W niemieckim rozumienie ze słuchu zawsze było dla mnie najtrudniejsze. Jednak nauczyłam się rozumieć bez napięcia audiobooki i filmy/seriali. Ale z tego, co powiedziała Neuner po wyścigu, nie zrozumiałam prawie nic. Szum, nie najlepsza jakość dźwięku, plus to, że mówi nie aktorka, i oto nic nie rozumiem. Dlatego będę oglądała różnego rodzaju wywiady. Na pewno jest ich dużo na YouTube.

2. Angielski znam tylko biernie. Jak okazuje się, bez większych problemów czytam. Dzięki PocketBook Pro 612 będę czytać. Czy uda się przełamać niechęć, to chyba zależy od książek, na ile będą ciekawe (50 lektur po angielsku jest w czytniku).

3. Na bułgarski trzeba znaleźć trochę więcej czasu. Latem znów tam pojadę i bardzo chciałabym zrobić wrażenie na bułgarskich kolegach moich rodziców. To są bardzo ciekawi i mili ludzie. Świetnie mówią po rosyjsku. Marzę o tym, żeby przyjechać latem i powiedzieć: "Możemy rozmawiać po bułgarsku. Umiem". Oto taka całkiem dziecinna motywacja. :)

4. Zdaję sobie sprawę, że na czeski po prostu nie mam czasu. Na pewno będę czytała po czesku, ale wiem, że czytając raz na dwa tygodnie nie da się języka nauczyć. Przynajmniej będę umiała czytać.

5. W polskim moim zdaniem ostatnio nie mam żadnych postępów mimo że mieszkam w kraju. Mam pomysł jak to zmienić, dzisiaj mówiłam o tym z nauczycielką, zgodziła się i mamy zacząć 19 stycznia. Oprócz tego zamierzam więcej pisać. Przecież założyłam blog, żeby trenować, a trenować trzeba jak najczęściej.

среда, 8 июня 2011 г.

Przeżyć sesję

Dzisiaj miałam udany dzień. Po pierwsze mam 5 z angielskiego na studiach. Dziwi mnie ten wynik, bo uważam, że nie znam angielskiego. No ale takie są wymagania, łatwy egzamin.
Podczas każdej sesji chcę porzucić studia, bo już dawno temu straciłam wszelki entuzjazm i nie rzucam tylko dzięki rodzicom, bo chociaż nikt mnie nie może zmusić kontynuować studia i chyba nawet nic by mi nie powiedzieli, ale na pewno popatrzyli by na mnie jak na beznadziejną wariatkę, bo tyle czasu i pieniędzy w to włożyłam i został mi już tylko jeden rok do końca. Ale trudno studiować bez entuzjazmu. Kiedyś lekkomyślnie się zdecydowałam na te studia (drugie), bo przypadkiem znalazłam stronę w necie, gdzie one były reklamowane, najważniejszym czynnikiem był ten fakt, że termin składania dokumentów upływał siódmego, a dowiedziałam się o tym czwartego, więc nie miałam czasu, aby się zastanowić, szybko pobiegłam i się zapisałam. No głupstwo zrobiłam, po co mi ten głupi dyplom, nie wiem. Ale z początku studia sprawiały mi przyjemność. Teraz to tortura. Przede wszystkim dlatego, że ja całkowicie przestałam czytać to co trzeba czytać na egzaminy, przychodzę zdawać wcale nie przygotowana i z tego powodu denerwuję się i histeryzuję, ale zmusić siebie do czytania nie mogę. Mam dlatego złe oceny. No i tu nagle masz 5 z angielskiego. Taka ulga. Niestety ze stylistyką i leksykologią języka niemieckiego tak się obejść nie da.
No i druga połowa dnia też przyniosła radość. Zawsze myślałam, że mój samochód nie odtwarza mp3, a to jest bardzo niewygodne, bo większość audiobooków jest zapisana w formacie mp3. A tu znalazłam w kuchennej szufladzie (jak to tam trafiło?!) maleńki przewód z nazwą samochodu, który wyglądał jakby go można było wetknąć w mp3 player, no i tak jest! Można dołączyć player do samochodu i dźwięk idzie na głośniki. Więc jeździłam dzisiaj z Kubusiem Puchatkiem :)
Zazdroszczę ludziom, którzy znają się na wszelkiego rodzaju technice i w ogóle są uporządkowani, rozsądni. Ciężko być zmięnną, roztargnioną "blondynką".

среда, 8 декабря 2010 г.

Moje przygody z językami w Danii

Już dawno temu zaplanowałam napisać coś o mojej metodzie nauki, ale teraz znów mam inny temat. Kilka dni temu wróciłam z Kopenhagi. Ten pobyt w Kopenhadze był dla mnie bardzo ciekawym doświadczeniem co do nauki języków. Przez cztery dni mówiłam w czterech językach: z mamą po rosyjsku, z koleżanką i jej matką po polsku, z krajowcami zaś po angielsku i po niemiecku. I to wszystko jednocześnie. Trzeba było bardzo szybko się przełączać między językami i to nie zawsze było łatwe.
Nie wielu ludzi na ulicach/w sklepach mówi po niemiecku, więc mowiłam po angielsku. Pewnego wieczora chciałam poprosić o dodatkowe koce na recepcji w hotelu, na wszelki wypadek zapytałam recepcjonistę, czy mówi po niemiecku, a on niespodziewanie odpowiedział, że "ein bisschen". Ale miałam już gotowe pytanie po angielsku w głowie, na kilka sekund się zmieszałam i tylko mogłam sobie w tym momencie pomyśleć: "no to fajnie, że mówi pan po niemiecku, ale wygląda na to, że ja chyba nie". Po chwili jednak potrafiłam powrócić do niemieckiego, ale nie całkiem i kilka zdań wymówiłam po angielsku. Innym razem po rozmowie z tym samym recepcjonistą poszłam do swojego pokoju i nagle zdałam sobie sprawę, że nie pamiętam, w jakim języku właśnie rozmawialiśmy. Muszę wyznać, bardzo dziwne uczucie.
Coś podobnego było podczas duńskiej imprezy. Rozmawiałam z jakąś dziewczyną po niemiecku, potem odwracałam się do swojej polsko-duńskiej koleżanki i nie zdawając sobie z tego sprawy ciągle mówiłam po niemiecku, którego ona nie zna.
Ale najśmieszniej było w kawiarni, gdzie z początku rozmawiałam z mamą na temat, czego ona chce zamówić, jednocześnie sprawdzając u koleżanki, jakie ciastka tu są najlepsze, a potem przetłumaczyłam zamówienie dla duńskiego kelnera na polski. Dopiero widząc, jak się uśmiecha, zrozumiałam, co mówię.

Skutkiem tej podróży jest to, że wyraźnie polepszyła się moja zdolność tłumaczenia. Bo wcześniej miałam problem nawet z tłumaczeniem na rosyjski. Ponieważ uczyłam się starając nie używać ojczystego języka, często nie mogłam szybko znaleźć w ojczystym języku odpowiedniego słowa, by coś przetłumaczyć. Natomiast dzisiaj zauważyłam, że podczas czytania po polsku przychodzą mi do głowy niemieckie słowa. Bardzo się cieszę, bo chciałabym nauczyć się tłumaczenia.
Pod wrażeniem tej podruży, chcę poszukać w Moskwie możliwości gadania w obcych językach. Na pewno jest tu mnóstwo obcokrajowców, np uczących się rosyjskiego.


p.s. Pociągi w metrze jeżdżą bez kierowców, bardzo fajnie to wygląda. Zup normalnych nie ma. Dziewczyna z ogonem niespodziewanie nazywa się po polsku syreną. Niespodziewanie, bo u nas to jest rusałka, która zawsze ma ogon. Ale polska rusałka nie ma ogona. Chciałabym później napisać coś o różnicy w znaczeniach tych samych słów w rosyjskim i polskim, bo bardzo to mnie ciekawi.

воскресенье, 28 ноября 2010 г.

Moje marzenia

Chociaż coś innego miałam zaplanowane jako następny post, ale na tyle spodobał mi się list języków Karola że nie mogę oprzeć się pokusie też taki list napisać. Bo lubię planować i marzyć. Chociaż trzymać się planów nie lubię, ale to podczas planowania nie szkodzi.
Moje marzenia póki co nie idą aż tak daleko, wystarczy mi 10 języków. Oto one:

1. Angielskiego się uczyłam w szkole i na studiach, więc nie miałam wtedy możliwości wyboru metody, skutkiem tego jest moja niechęć do angielskiego. Mogę czytać bez problemów, ale bardzo rzadko to robię, prawie go nie użyłam, nie mam z kim rozmawiać i muszę przyznać, że nie szukam takich możliwości. Ale mam nadzieję, że kiedyś zapomnię wszystkie nieprzyjemne asocjacje i będę mogła zajmować się tym językiem więcej.
2. Niemiecki. Posługuję się niemieckim od dawna i nie straciłam interesu, bo żadna szkoła mi interesu nie zapsuła. Czytam po niemiecku chyba więcej niż po rosyjsku, lubię niemiecką literaturę współczesną. Niemiecki jest tradycyjnie drugim językiem obcym, którego się uczy w Rosji, więc nie jestem wyjątkiem.
3. Polski. Zajmuję się polskim już prawie pół roku. Jest to dość niezwykle, więc mam przyjemność obserwować, jak pasażerowie metra patrząc na moją książkę próbują zgadnąć, w jakim języku są takie dziwne litery z ogonkami. Zaczęło to się dla mnie w Monachium, bo był w naszej grupie chłopak z Polski, z którym mieszkaliśmy na tym samym piętrze i przez miesiąc piliśmy herbatę we wspólnej kuchni. Tak mi się ta herbata spodobała, że po powrócie kupiłam sobie podręcznik do polskiego. Chciałabym się temu chłopakowi pochwalić, ale straciłam adres mailowy. No więc jeśli kto zna Grzegorza Małczyka, to proszę mu powiedzieć, że Natasza mówi po polsku.
4. Mój brat zawsze chciał, żeby się uczyłam hiszpańskiego. Nie wiem, czy chęć poczeszyć ukochanego brata będzie dla mnie wystarczającą motywacją, ale spróbuję. Obecnie znam dopiero litery i kilka wyrazów. Ale co do leksyki, to jest podobny do angielskiego, trochę czytałam artykuły na Wikipedii, dużo można się domyśleć. Zacznę naukę na serio podczas noworocznych wakacji.
5. Bułgarskiego będę potrzebowała, bo rodzice zamierzają tam zamieszkać.
6. Więgierski jest dla mnie ciekawy, bo wiem, że jest inny.
7. Z Turcji przywiozłam sobie powieść i na pewno chciałabym ją kiedyś przeczytać.
8. Czeski jest ciekawy, bo podobny.
9. Do włoskiego już mam podręcznik.
10. Hebrajskiego kiedyś próbowałam się uczyć. Ale to było dawno temu i to była nie moja metoda, lecz goła gramatyka, którą zapomniałam natychmiast całkowicie.

Ciekawa jestem, jak mi to pódzie. Chyba jeśli się postaram, to za rok będę mogła powiedzieć, że jestem poliglotą :)