понедельник, 12 марта 2012 г.

Nostalgia

W lutym po raz drugi odwiedziłam dom i ten pobyt w domu stał się momentem przełomowym, ponieważ od tego czasu drastycznie zgasło moje zainteresowanie językiem i chce się tylko z powrotem do domu. Przedtem nigdy nie wyjeżdżałam z domu więcej niż na 2 miesiące, może rok pobytu w innym kraju to dla mnie po prostu za dużo? Tęskni się za wszystkim, przypominają się rozmaite szczegóły i rano nie chcę się wstawać z łóżka, bo po co? Ogarnęła mnie apatia, przestałam uważnie słuchać wykładów i nawet zdarza się, że nie chodzę na uczelnię przez kilka dni. Co więcej, zaprzyjaźniłam się z dziewczyną z Krasnojarsku i jeśli gdzieś wychodzę, to właśnie z nią, więc prawie nie mam okazji mówić po polsku. Z zajęć dodatkowych zrezygnowałam.
A przecież kilka miesięcy wcześniej tak podobało mi się uczyć! Czytałam jak szalona! Przypomina mi się w związku z tym prawo malejącej użyteczności krańcowej. Kolejna porcja smakuje coraz mniej.
Oglądam filmy. W lutym i marcu obejrzałam 60 filmów. Z tym oglądaniem nie jest całkiem źle, zawsze chciałam nadrobić zaległości filmowe i oto robię to. Ale 60 to jednak przesada. Po prostu uciekam w świat filmów.
Chyba kiedy już wrócę do domu i minie jakiś czas, to i zainteresowanie powróci. Tylko że mam jeszcze jakoś zaliczyć wszystkie przedmioty na uczelni, no i w ogóle przecież bez sensu spędzać czas z takim nastrojem. Dlatego też staram się z tym walczyć na ile mogę - zapisałam się na fitnes. Pocieszam się myślą, że niedługo będzie całkiem ciepło na ulicy, o wiele wcześniej niż w Moskwie. Ale to pociesza słabo. Lublin jest taki mały, że czuję się uwięziona. Oto ładna pogoda, a gdzie mam pójść, gdyż wszędzie już byłam setki razy.
Mam pytanie do wszystkich, którzy mają doświadczenie dłuższego pobytu poza domem: jak sobie z tym radziliście?